Pierwszy kwartał roku 2016 za mną


Gdy piszę ten tekst stalowy stukołowiec mknie po szynach w czarną otchłań wioząc mnie do Warszawy. Wracam z Poznania, z trzeciej edycji Cloud Community Conference na której występować miałem przyjemność już po raz drugi. Konferencja ta jednak zalicza się już do Q2 2016, więc na niej skupiać się nie będę.

Prowokatorem ów wpisu, a w zasadzie czasu jego napisania jest Maciej Aniserowicz, który krótkim stwierdzeniem „zrób to dzisiaj” skłonił mnie do porzucenia pociągowej drzemki kosztem poczynienia tegoż wpisu – dzięki Maciej, to już kolejny raz gdy motywujesz mnie do działania!

Zmiany, zmiany

Och ile od początku tego roku się zmieniło!

– 1 stycznia otrzymałem tytuł Microsoft Most Valuable Professional w kategorii Microsoft Azure – wspomniałem o tym na blogu z początku roku. Nie będę na razie pisał co ten tytuł wniósł w moje zawodowe i nie tylko życie. Część spraw dopiero nabiera rozpędu i dobrym zapewne czasem na ich podsumowanie będzie koniec bieżącego roku. Idźmy więc dalej.

–  8 stycznia podpisałem kontrakt z firmą ITMAGINATION na stanowisko Cloud Architekta. Co ciekawe – data ta pokryła się z rocznicą moich urodzin 29 lat temu. Czy był to wspaniały prezent urodzinowy? To się jeszcze okaże, tak naprawdę rok dopiero teraz się rozpędza a na horyzoncie zaczynają się pojawiać ciekawe projekty, które razem z chłopakami z działu Cloud będziemy realizować!

– opuściłem strefę komfortu – brzmi to jak wyznanie na spowiedzi, ale faktycznie kilka razy to zrobiłem (i to w jednym kwartale!). Tutaj prowokatorem był Mirek Burnejko – dał mi niezłego kopa moralnego już w końcówce ubiegłego roku. Efektem tego była m.in. decyzja o wyjeździe (na początek w roli uczestnika) na zagraniczną konferencję. Traf chciał, że akurat w Budapeszcie organizowana była konferencja Azure Tour. Może nic wielkiego – co tam zagraniczna konferencja, jednak dla mnie (i tu kolejne wyznanie) to przełamanie pewnej bariery psychiczno-językowej. Niby angielski to nasz chleb powszedni w tej robocie, ale używanie go face to face do tej pory nie było na mnie wymuszone. To miał być test – czy jestem w stanie, tak po ludzku się dogadać (rozumienia sesji nie brałem pod uwagę – to robię niemal codziennie oglądając zagraniczne sesje). Miałem lecieć samolotem (całe 95zł w dwie strony), ale los chciał, że pojechałem tam (dosłownie pojechałem – samochodem) z pewnym człowiekiem. Człowiek ów, to kolejna postać na mej życiowo-zawodowej ścieżce. Poznałem go będąc na projekcie u klienta, gdzie pech chciał (dla niego chyba), że został moim „opiekunem merytorycznym do spraw ‘co tu się dzieje’”. Jak się okazało – programista z zawodu interesujący się MS Azure. 11 godzin w jedną i 8 godzin w powrotną stronę nie mogło pozostać bez śladu na mej psychice. W ciągu zdań padających z ust naszych (a były i okresy moich monologów) były i takie o „dupie Maryni”, ale też dużo (mam nadzieję) mięsa technicznego, gdzie dyskutowaliśmy o różnych koncepcjach wykorzystania chmury. Bardzo wartościowe doświadczenie, gdy rozmawiając o rzeczach technicznych, które Cię „jarają” osoba po drugiej stronie w pewnym zakresie odwzajemnia Twoją pasję i zaangażowanie. Podróż ta przyniosła kolejny kontakt w mojej książce adresowej, który stworzył niewyobrażalne możliwości – ale o nim i o możliwościach w przyszłości ;). Wracając do wyjazdu – okazało się, że byłem w stanie zadzwonić w środku nocy z węgierskiej autostrady i podać przybliżoną godzinę naszego dotarcia do hotelu tłumacząc zaistniałe spóźnienie – niby nic, a jednak satysfakcja była. Na konferencji w sumie dużo nie rozmawiałem w „obcym” języku – jednak blokada pozostała a obecność znajomych Polaków nie spowodowała konieczności dyskutowania z innymi uczestnikami konferencji.

Społeczność

W pierwszym kwartale udało mi się zorganizować dwa spotkania Microsoft Azure User Group Poland w Warszawie, której liderowaniem poszczycić się mogę. To (jak się spodziewałem) bardzo wymagająca i odpowiedzialna rola, ale jednocześnie dająca wiele satysfakcji, szczególnie gdy słyszy się pozytywny odzew od publiczności. Udało nam się (jako grupie), dzięki zaangażowaniu lokalnych społeczności, stworzyć podgrupy w Poznaniu, Krakowie oraz Wrocławiu (nie zapominając o Szczecinie, który był pierwszy) – spotkania ów społeczności startują w kwietniu, oraz w maju (Wrocław) – to naprawdę wspaniałe uczucie widząc rozrost grupy i aktywność innych osób.

Kolejnym spotkaniem, które we współpracy z Michałem Smereczyńskim udało nam się sfinalizować była konferencja AzureDay Poland 9 marca w Warszawie. To efekt długich bezsennych nocy i ciężkiej pracy, która nabrała rozpędu z początkiem roku a przygotowania do niej ruszyły już w listopadzie 2015. Z organizacji tej konferencji mam wiele radości (mam nadzieję, że Michał również), bo po mimo kilku przeciwnościom losu i tak zwanemu „życiu” udało nam się zebrać ponad 120 uczestników pierwszej edycji spotkania! Opinie jakie zebraliśmy i nadal one do mnie docierają działają jak wiatr dujący w żagle żeglarzom na morzu! To wielki motywator, który mam nadzieję zaowocuje jeszcze ciekawszymi inicjatywami z mojej (choć zapewne też i z Michała) strony – o tym już niedługo! Tu wypada podziękować osobom zaangażowanym ze strony Microsoft – nie wymieniając Was wszystkich, dziękuję za pomoc w organizacji konferencji. Dziękuję też partnerom, bez których jak wiadomo konferencja nie mogłaby się odbyć – ITMAGINATION, Veeam, SolarWinds, TIDK, ADStudio, Integrall.

W ramach aktywności społecznościowych wystąpiłem też na konferencji TechStolica organizowanej przez Pawła Niewęgłowskiego. Bardzo ciekawe doświadczenie, szczególnie, że o wystąpienie zostałem poproszony na 9 dni przed wydarzeniem w związku z chorobą jednego z prelegentów.

Przyznać bez bicia muszę się również do niezbyt wysokiej aktywności na blogu – tutaj jest spore pole do poprawy, ale obawiam się, że zaangażowanie w inne sprawy społecznościowe skutecznie pozbawia mnie cennych minut na pisanie długich wypracowań. Kwestię bloga i jego wyglądu muszę raz jeszcze zweryfikować – wszelkie uwagi mile widziane.

Takie tam inne “osiągnięca”

Co jeszcze udało mi się zrobić? Może to nie techniczne osiągnięcie, ale wraz z żoną kupiliśmy w końcu stół do salonu – po siedmiu latach mieszkania w obecnym mieszkaniu. To zupełnie nowa jakość spożywania posiłków obiadowych – przy stole w salonie a nie na kanapie przy ławie czy w kuchni 😀

Dodatkowo, tak na zakończenie, moje doświadczenie życiowo-zawodowe wzbogaciło się o kilka pozycji. W Q1 2016 dostałem pokaźną dawkę cennych „rad” i “uwag”. Teraz na pewne sprawy staram się patrzeć z innej strony. Nauka cenna, choć w niektórych momentach dość niewygodna – cóż zrobić, takie życie ;).

Uff to chyba już wszystko co istotnego wydarzyło się w tym intensywnym Q1 2016 z mojej perspektywy (muszę zacząć spisywać jak Maciej aby po Q2 było łatwiej to spisać). Ciekaw jestem jak to moje podsumowanie/wyznanie odbierzesz drogi czytelniku. Komentuj śmiało – pozwól mi usłyszeć Twój głos!

It's only fair to share...Share on Facebook10Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0